11 stycznia 2007 roku w restauracji " U Bosmana" odybyły się połowinki klas 2 III Liceum. Był cały ogrom uczestników. Galerie zdjęć można obejrzeć klikajšc tutaj.
Jak co roku w naszej szkole zostało zorganizowane (wyczekiwane przez wszystkich) zimowisko. Datę wyjazdu wyznaczono na 22 stycznia, czyli poniedziałek. O godzinie 6.00 rano zbiórka po czym wszyscy wyjechaliśmy z parkingu przed naszym liceum. Z naszą grupą jechało troje opiekunów z głównym organizatorem panią Iwoną Wiśniewską. Trasa była długa, a po drodze nie widzieliśmy ani płatka śniegu. Po około dziesięciu godzinach jazdy naszym oczom ukazał się przyjazny widok.: "Biały Dunajec", a następnie "Pensjonat Borowy". Pensjonat okazał się pierwszorzędny, z oddzielnymi łazienkami i telewizorem w każdym pokoju (trochę kontaktu ze światem). W budynku obok znajdował się "pokój gier", w którym był stół do bilardu, wciąż oblegane piłkarzyki i stół do ping-ponga. Następnego dnia obudził mnie głos kolegi. - Śnieg pada-mówił tak jakby sam w to nie wierzył. Wyjrzałem przez okno, a tam rzeczywiście padał śnieg i do tego było go całkiem sporo. Po chwili wszyscy zeszli na pyszne śniadanie, po czym wyjechaliśmy na pierwszy stok. Z wypożyczonym sprzętem podzieliliśmy się na dwie grupy: zaawansowani i początkujący. Ta pierwsza pojechała do Nidzicy, zaś druga został w Kluszkowcach. Instruktor Jędrek wraz z nietypowym "Ujkiem Staśkiem" dbali o to by poziom umiejętności szybko się wyrównał. Nie minęły nawet trzy dni a wszyscy razem jeździliśmy na jednym stoku w Murzasichlu. Zarówno grupa snowboardzistów (do której należałem) jak narciarzy zaczęła wyróżniać się na stoku swoimi "umiejętnościami". W piątek pojechaliśmy na nowy stok "Małe Ciche", który miał wyciąg krzesełkowy o długości 1200 metrów i trasie około 1500 metrów. Wtedy dopiero zaczęło się prawdziwe "zimowe szaleństwo". Jeszcze tego samego dnia wieczorem pojechaliśmy do aquaparku w Zakopanem. Następnego dnia niestety było mgliście, wiał wiatr, śnieg zdawał się zasłaniać wszystko wokół nas. Dla wytrwałych narciarzy nie był on przeszkodą. Pod wieczór wyruszyliśmy na zwiedzanie Zakopanego no i oczywiście czas wolny. Po powrocie czekała nas mała niespodzianka, a mianowicie kulig z prawdziwymi góralami. Gdy nadszedł czas odjazdu wszyscy z niechęcią oddali swój sprzęt i spakowali rzeczy. Trasa była dobra, dzięki czemu przyjechaliśmy do domu już około 18.00. Wróciliśmy do naszych ciepłych domów z nadzieją, że za rok znów spotkamy Ujka Staska, który stoi na nartach i woła przechodniów o pomoc (a zjechać z Kasprowego -> to po równym). Michał Cieczko klasa I D
Tego się nie da opisać. To trzeba zobaczyć. Zobacz także galerię studniówkową.
14 lutego w naszej szkole odbyło się przedstawienie pod tytułem "Z amorem przez epoki". Przygotowany przez panią Łuniewską spektakl poświęcony był kształtowi miłości w różnych epokach: prehistorii, starożytności, średniowieczu, nowożytności, XIX wieku i współcześnie.
21 marca III LO świętowało pierwszy dzień wiosny. Jest to zarazem dzień wolności, w którym MY (uczniowie) stajemy się NIMI (nauczycielami) i odwrotnie. Dostajemy klucze od szkoły i pokój nauczycielski na własność. Poza tym bawimy się znakomicie, a co odważniejsi przebierają się za co chcą. Wszystko zaczęło się od przekazania przez b. dyrektora kluczy przewodniczącej SU, Martynie Filarskiej i nowemu Tomaszowi Wysockiemu. "Stary" wzbraniał się oddać coniektóre (zwłaszcza ten od łazienki na parterze), ale nie z nami te numery! Pierwszym punktem programu był pokaz mundurków szkolnych. Justyna Orzechowska z 2D (przebrana za ogrodniczkę) ze znajomością rzeczy opisała prezentowane kreacje i zachęcała nas do braw. Po przerwie (w czasie której klasy pierwsze i drugie przygotowały kabarety) nowe władze szkoły wyłoniły jury, które miało za zadanie ocenić sobowtórów nauczycieli: Mateusz Adamski był Krzysztofem Suchorabem, Marta Zdunkowska Magdaleną Szymańską, a Karol Szmejchel Aliną Markuszewską. Nowy Wysocki także stanął do zawodów. Wybrał sobie spośród zgromadzonych kilkoro uczniów, po czym przeprowadził z nimi lekcję. Sobowtórowie poszli w jego ślady: "Suchorab" kazał uczniom założyć maskę przeciwgazową, pani Szymańska nakłaniała nieszczęśników do rozgrzewki (najbardziej w pamięć zapadł Adam Klimowski, który wzbraniał się przed w-fem argumentem, że "ma chory kręgosłup i jest dzieckiem Polsatu"), a pani Markuszewska przepytywała z mapy świata. Zwyciężył Karol Szmejchel. Po lekcjach na scenę wkroczyły kabarety klas 1-2. Najlepiej zapamiętałem przeróbkę Tofika (gdzie Britney zastąpiono p. Jasińskim, a Clooneya p. Stawskim), występ didżeja z 1B oraz pokaz klasy 2D, która przebrała się za pierwiosnki i tańczyła w rytm śpiewanej przez Ewę Grams piosenki.
We wtorek, 17 kwietnia, III LO otworzyło drzwi na nowe twarze gimnazjalistów. Ze wszech stron docierali trzecioklasiści, żeby obejrzeć, być może, przyszłą szkołę. Gościliśmy uczniów z Bobrowa, Świedziebni, Górzna, Skwilna, Brzozia, Jabłownowa, Jastrzębia, oczywiście z Brodnicy i wielu innych miejscowości jej towarzyszących. Dla nowego "narybku" licealiści przygotowali prezentację, która mamy nadzieję, pomogła przybliżyć im lokacje w naszej szkole. W programie było spotkanie z panią pedagog, a także z dyrekcją. Przy sposobności pokazania szkoły postanowiliśmy przedstawić artystyczną stronę naszego intelektu, więc wystawiliśmy fragmenty walentynkowego przedstawienia. Niewątpliwie największą furorę w teatralnym świecie zrobił Amor- Adaś Klimowski. Dla zachęty przygotowaliśmy także pokaz slajdów, przedstawiający naszą szkołę. Po spotkaniu w sali audytoryjnej uczniowie mieli możliwość zwiedzenia klas, w których nauczyciele ze swoimi wychowankami przygotowali krótkie wykłady na temat swojego przedmiotu. W wycieczce po rozległych korytarzach III LO w rolę przewodników wcielili się pierwszoklasiści. Mamy nadzieję, że w dość interesujący sposób ukazaliśmy walory naszej szkoły i z większością odwiedzających nas gimnazjalistów spotkamy się we wrześniu. Marta Maliszewska